Przejdź do treści
Z bloga

Jak być bardziej otwartym w łóżku, kiedy blokuje wstyd

Jeśli chcecie być przy sobie bardziej otwarci w łóżku, ale za każdym razem coś hamuje, to nie znaczy, że jest z wami coś nie tak. Wstyd wokół seksu rzadko bierze się z nas samych. Zwykle jest zlepkiem tego, co usłyszeliśmy w domu, w szkole, od rówieśników: że pewne rzeczy się robi, a o innych się nie mówi. Otwartości nie da się włączyć jedną decyzją z dnia na dzień, ale da się ją oswoić małymi krokami. Zaczyna się nie od odważnego pomysłu w sypialni, tylko od jednego zdania powiedzianego na głos komuś, kto nie oceni. Niżej rozkładam, skąd ten wstyd się bierze i jak stopniowo robić sobie więcej miejsca - bez presji, że musicie cokolwiek udowadniać.

Skąd się bierze wstyd

Wstyd nie jest waszą wadą. Jest nauczony. Przez większość życia dostawaliśmy sygnały, że ciało i pragnienia to temat, który lepiej trzymać dla siebie. Czasem wprost: komentarz, kara, czyjaś mina. Częściej przez ciszę. Nikt o tym nie mówił, więc wniosek nasuwał się sam, że to coś, czego się nie nazywa. Z taką lekcją wchodzi się potem w dorosły związek i nawet przy osobie, której się ufa, ciało pamięta dawne napięcie szybciej, niż głowa zdąży pomyśleć, że teraz jest bezpiecznie.

Do tego dochodzi lęk przed oceną. "Co on sobie pomyśli, jeśli powiem, że chciałabym spróbować czegoś nowego?" "Czy ona uzna, że to dziwne?" Ten lęk prawie zawsze jest większy niż rzeczywistość. Druga osoba najczęściej nie czeka, żeby was ocenić. Sama nosi w sobie podobne pytania i podobny wstyd, tylko też boi się odezwać pierwsza.

Warto to sobie nazwać, bo wstyd traci sporo siły, kiedy przestaje być bezkształtnym "coś jest ze mną nie tak", a staje się konkretnym "nauczono mnie milczeć i mogę się tego oduczyć".

Zacznijcie od małych rzeczy

Otwartość to nie skok na głęboką wodę, tylko schodzenie po stopniach. Jeśli pierwszym krokiem ma być wyznanie najskrytszej fantazji, prawie na pewno utkniecie. Za wysoki próg.

Zamiast tego wybierzcie coś drobnego:

  • Powiedzcie na głos, co się wam podoba w danej chwili, zamiast tylko o tym myśleć.
  • Pokażcie dłonią, gdzie i jak chcecie być dotykani, bez tłumaczenia tego słowami.
  • Zostawcie zapalone światło, jeśli zwykle gasicie wszystko.
  • Powiedzcie po prostu "podobało mi się to" po fakcie, gdy o szczerość łatwiej.

Każdy taki ruch jest małym dowodem dla was samych, że można się odsłonić i nic złego się nie dzieje. Te dowody się sumują. Po kilku z nich rzecz, która kiedyś wydawała się nie do powiedzenia, robi się po prostu kolejnym krokiem.

Zaufanie i poczucie bezpieczeństwa

Nikt nie otwiera się tam, gdzie spodziewa się oceny. Dlatego otwartość w łóżku rośnie dokładnie tyle, ile rośnie poczucie bezpieczeństwa między wami. Nie więcej.

Bezpieczeństwo budujecie poza sypialnią równie mocno jak w niej. Jeśli na co dzień możecie powiedzieć sobie rzecz niewygodną i nie usłyszeć śmiechu, łatwiej będzie powiedzieć coś intymnego. Jeśli wcześniejsze próby odsłonięcia spotkały się z żartem albo chłodem, ciało to zapamięta i następnym razem zamknie się szybciej. Działa to też w drugą stronę: jedno "dziękuję, że mi to powiedziałeś" potrafi otworzyć drzwi, które były zaryglowane latami.

Dajcie też sobie prawo do własnego tempa. Otwartość pod presją, choćby presją wobec samych siebie, że "powinniśmy już dawno być swobodniejsi", to nie otwartość, tylko kolejny przymus. Idziecie tak wolno, jak potrzebujecie.

Jak pomóc sobie nawzajem, nie naciskając

Jeśli to jedno z was się blokuje, najgorsze, co można zrobić, to potraktować ten wstyd jak problem do rozwiązania. Presja, nawet życzliwa, zamyka.

Pomaga za to kilka prostych rzeczy:

  • Reagujcie ciepło, gdy ktoś coś odsłoni, nawet drobiazg. Pierwsza reakcja decyduje, czy będzie druga.
  • Nie wyśmiewajcie i nie żartujcie z tego, co usłyszycie, nawet czule - po drugiej stronie to brzmi jak ocena.
  • Odsłaniajcie się oboje. Kiedy jedno powie o swoim pragnieniu albo niepewności, daje sygnał, że to bezpieczna gra dla dwojga, a nie egzamin tylko dla jednej osoby.
  • Nie traktujcie jednego "nie" jak tematu zamkniętego na zawsze. Dajcie przestrzeń i wróćcie do tego kiedy indziej.

Otwartość drugiej osoby to nie cel do wyegzekwowania, tylko coś, czemu się robi miejsce. Waszym zadaniem nie jest popychać, tylko sprawić, że nie trzeba się bać kroku do przodu.

Mówcie, zamiast liczyć, że ktoś się domyśli

Najtrwalszy mit o seksie jest taki, że osoba, która naprawdę nas kocha, powinna wiedzieć, czego chcemy, bez mówienia. Z tego mitu bierze się mnóstwo cichego rozczarowania. Nikt nie czyta w myślach, a pragnienia zmieniają się w czasie. To, co działało rok temu, dziś może być nie na temat.

Mówienie wprost brzmi groźniej, niż jest. Nie chodzi o przemowę ani o listę żądań. Wystarczy jedno zdanie zaczęte od siebie: "chciałbym", "podoba mi się, kiedy", "ciekawi mnie". To zdejmuje z drugiej osoby ciężar zgadywania, a z was ciężar czekania, aż ktoś trafi.

Tu czasem pomaga narzędzie, które bierze na siebie pierwsze pytanie. Po to zrobiliśmy Privé - grę dla dwojga, w której każde z was odpowiada osobno na te same pytania o bliskość, a potem widzicie tylko to, gdzie wasze odpowiedzi się spotkały. Przy odważniejszych rzeczach ujawnia się wyłącznie wspólne "tak". Wasze pojedyncze "nie" zostaje prywatne i nikt go nie zobaczy. To zdejmuje największą część wstydu, bo nie odsłaniacie się w ciemno. U mniej więcej co trzeciej pary wychodzi przy tym wspólne pragnienie, o którym oboje milczeli z tego samego powodu. Łatwiej zrobić krok, kiedy już wiecie, że druga osoba też jest ciekawa. Pierwsza runda jest za darmo.

Jeśli wolicie zacząć od samej rozmowy, mam też osobny tekst o tym, jak rozmawiać o pragnieniach. A jeśli wstyd wciąż wydaje się ścianą, pamiętajcie, że nie musicie przeskoczyć jej od razu. Wystarczy jeden mały krok, a potem następny.